Aktualności

Strefa pełna polityki – wywiad z Krzystofem Lipińskim Burmistrzem Miasta Łęczyca

08.08.2003 autor: UM Łęczyca

Krzysztof Lipiński burmistrz Łęczycy specjalne strefy ekonomiczne odebrano tym miastom, w których sprawują władzę ludzie, którzy nie są związani z SLD Marcin Bereszczyński: Jaki jest pana komentarz do słów Jerzego Buzka, który powiedział że „burmistrzowi Łęczycy cofnięto część Specjalnej Strefy Ekonomicznej i przekazano jednemu z burmistrzów SLD-owskich. Jest to kara dla powiatu łęczyckiego za zjazd prawicy w Łęczycy”. Krzysztof Lipiński: – Wszystkie fakty przemawiają za tym, że właśnie tak się stało. Jako burmistrzowi jest mi trudno pogodzić się z faktem, że taki był powód decyzji o odebraniu strefy Łęczycy. Jeśli prawdą jest, że Ci którzy rządzą moją ojczyzną postępują w taki sposób, to co prawda nie zamierzam zmieniać ojczyzny, ale będę się starał zmienić ludzi, którzy obecnie sprawują władzę. Na

Ostatni figiel Boruty

21.07.2003 autor: UM Łęczyca

OSTATNI FIGIEL BORUTY Od czasu jak temu biesowi na weselu u p. Kaliny pan młody dwa palce odrąbał, nie wychodził on już więcej z lochów łęczyckiego zamku i teraz nie wodzi już kmiotków po topielach. Ze Boruta już się teraz nie zjawia, to prawda; ale w aktach popruskich kryminalnych grodu łęczyckiego są autentyczne dowody, że go bagatelna, nawet dla szlachcica a cóż dopiero dla diabła, przygoda z zięciem Kaliny na krótko tylko w lochach zatrzymała, że wylizawszy się z rany, długo jeszcze hulał po bagnach i trzcinach Bzury, i że dopiero chłopska kłonica dokonała tego, czego szlachecka szabla zrobić nie zdołała. Było to za rządu pruskiego. Łęczycę fortyfikowali; tysiące okolicznych chłopków codziennie pędzono do kopania szańców i sypania wałów; siły

Boruta – cz. IV

21.07.2003 autor: UM Łęczyca

BORUTA I V Łęczyckie, jak wiadomo, jest ojczyzną Boruty i niemało tam o nim skazek i podań krąży. Kiedy przed wiekami wznoszono tu dawną kolegiatę, dzisiejszy parafialny kościół, drażniło to Borutę, że tak pod jego bokiem staje dom Boży w całej chwale swojej. Więc też jak tylko mógł, przeszkadzał robocie; straszył ludzi, podkopywał rusztowania, obalał świeżo wzniesione wiązania i mury. Nic to jednak nie pomogło; wytrwałość ludu Bożego przetrzymała siłę czartowską, i po kilkunastu latach budowy stanęła okazała świątynia Pańska. Wtedy Boruta podczas ciemnej i dżdżystej nocy wylazł z błota, wsunął się ukradkiem do miasta i podszedłszy ku narożnej wieży, objął ją potężną łapą, próbując, czy jej nie obali. Ale wieża oparła się usiłowaniom diabła, tylko ślad łapy Boruty pozostał

Boruta – cz. II

21.07.2003 autor: UM Łęczyca

BORUTA II W ciemnym lochu łęczyckiego zamku, przy rozpalonej drzazdze smolnej, siedział na beczce jakiś wąsaty szlachcic i pił z beczki. Miał na sobie karmazynowy żupan, pas złotolity, na rzemyku szabla; czapka rogatywka z siwym barankiem nie przylegała mu należycie, jakby coś jej zawadzało; jakoż kiedy chciał się poskrobać po głowie, ujrzałeś przy ręku pięć ogromnych pazurów, a za uchyleniem czapki — małe czarne rogi. Był to sławny diabeł, pan Boruta, co pilnował skarbów zamkowych, pozostałych w ukryciu od udzielnych jeszcze książąt Mazowieckich, Twarz miał wielką, rumianą; wąs potężny, obwisły spadał mu wraz z brodą na piersi; wzrostu wielkiego, szeroki w plecach, oczu iskrzących. Zachmurzony siedział na próżnym antale po małmazji, ale kiedy miał się uśmiechnąć, wąsy podkręcał w górę

Boruta – cz. I

21.07.2003 autor: UM Łęczyca

BORUTA I W pobliżu zamku łęczyckiego mieszkał szlachcic niewiadomego nazwiska i herbu, rosły i silny. Nikt z nim nie mógł mierzyć się na szable, bo za pierwszym złożeniem, przeciwnikowi silnym zamachem wytrącał oręż z ręki. Jak się raz plecami o zrąb domu oparł, całe sąsiedztwo nie dało mu rady. Stąd szlachcic dostał przydomek Botuty, bo mówiono powszechnie, że musiał mu diabeł Boruta pomagać, kiedy wszyscy nie podołali jego sile i mocy; a że nosił siwą kapotę, dla różnicy więc od prawdziwego diabła dostał przydomek Siwy; tak więc zwał się Siwy Boruta. Od tej chwili nikt go nie zaczepiał, każdy pomijał lub ustępował mu z drogi, nawet w gospodzie pijana szlachta, kiedy porwała się do szabli, na sam głos Siwego Boruty