Aktualności

Jak redzi Boruta?

31.12.2003 autor: UM Łęczyca

Boruta był wielkim grasowcem, z desków wyrzucał ludzi, odchodził od Łęczycy z dwadzieścia kilometrów l przeszkadzał. Tera też jest. Każdemu redzę, żeby się przeżegnać, zwłaszcza jak kto wypije, bo zły duch to ma wtedy przystąpienie do człowieka. Zły duch to redzi, redzi, a ta myśl przystaje do złego. Ojcu redził, żeby na szynach się układł i mówił, że pociąg obudzi, a ojciec się wtedy przeżegnał i mówi tak do siebie sam: — Odejdź zły duchu, bo pociąg przerżnie na dwa. op. NN l. 40 wieś Witonia rok 1959

Topielec

31.12.2003 autor: UM Łęczyca

Za Witonią jak do Gledzianowa jest staw. Ten staw nazywa się Topielec, bo w nim żyje w wodzie topielec, W nocy rzuca się; jak ciepło — to hula do góry. Ten "topielec to duch, diabeł, co wciąga, zwłaszcza jak kto pijany. To potwór. W różnych pozach się przedstawia: jak ryba, jak mysz, jak dziecko. I płacze, żeby go ratować, a wciąga i płacze. Chłop poszedł kąpać się, a topielec go utopił. Nawet Żyda z wozem i końmi utopił. Jest Boruta tumski, jest błotny, jest zamkowy, ale jest i topielec. op. Ignacy Kamiński l. 70 wieś Oraczew rok 1953

Pieniądze na Szwedzkiej Górze

31.12.2003 autor: UM Łęczyca

Szwed straśnie mordował, smołą oblewał i palił. Jak "wyjeżdżać mieli, to nasz król zdjon koronę, odśpiewali: Kto się w opiekę podda Panu Swemu… i wyruszyli, Pan Bóg przysłał pięć tysięcy aniołów na pomoc. Jak król Kazimierz wyganiał Szwedów, to na Szwedzkiej Górze zakopano jaszczyk pieniędzy. Szwedzi oddali diabłowi: — Mosz diable i trzymej. — I Boruta trzyma i nie można naleźć, to pokusa nie pozwala. Ale chłopaki naleźli, bo na wierzchu zawsze pokusa zostawi jeden złoty taki jak jaki srebrny rubel i sprzedali żydowi w mieście za trzydzieści złotych. Jak nastał do Tumu ksiądz Z , . . , to mówi; — Zdobędziemy srebrne ruble, ale trzeba odprawić mszę świętą na Szwedzkiej Górze. — Ale zawsze czegoś, co potrzebne do

Diabelskie doły

31.12.2003 autor: UM Łęczyca

Na łąkach, jak się idzie z Łęczycy do Dobrogost, jest trzęsawisko na starym korycie rzeki Bzury, gdzie jeszcze dziś można zginąć bez śladu. Nazywa się Diabelskie Doły, Stamtąd właśnie Boruta, jak wpadł, nie mógł się wydostać. Boruta to był szlachcic, który bardzo lubił polować. Pewnego razu polował dłużej do późnego wieczora i bardzo zmęczony na kępie zasnął, W nocy obudziło go szczekanie psa, który leżał u jego nóg. Boruta spostrzegł, że kępa, na której siedzi, zapada się w bagna coraz głębiej. Przerażony zaczął wzywać diabłów, byle tylko mógł się z trzęsawisk uratować. Diabli przyszli mu z pomocą, ale w zamian zażądali duszy Boruty. I odtąd Boruta grasuje po łęczyckich błotach. op. Stefan Stawski lat 65 Łęczyca rok 1957

O chłopie i o świni

31.12.2003 autor: UM Łęczyca

Wracał chłop z jarmarku w Łęczycy do domu. Krowę dobrze przedał, pieniądze miał za pazuchą, podpił sobie dobrze, ale nie za wiele, więc szedł i śpiewał: Stryju, wuju, Chodźcie do dom, Bo stryjinke woły bodom, A cy bodom, cy nie bodom Stryju, wuju, Chodźcie do dom. A tu patrzy: wielga śwynia idzie przed nim i mu do śpiewu chrząka. Obejrzał się chłop — nikogo. Późno już było, po zachodzie słońca i wozy z targu przejechały. Koło śwyni — nikogo. Chłop dali śwynię pędzić przed sobą, niby że na jarmaku kupił. Goni śwynię, a ona mu fort umyka i chrząka i umyka w coraz to większe bagna,aż chłop wpadł do rowu, a ta śwynia nad nim stanęła — i jak zacznie