„Niezależni” dali popis
Nie po raz pierwszy radni z klubu "Niezależni" udowodnili, że nie zależy im na dobru Łęczycy, a tylko na torpedowaniu działań Burmistrza i pozostałych radnych. Zanim przejdziemy do omówienia sesji Rady Miasta, która odbyła się 8 kwietnia 2004 roku, przypomnijmy, jacy radni tworzą klub "Niezależni". Są to: Danuta Domińczak, Małgorzata Caban, Andrzej Saganiak, Józef Chowaniec, Tomasz Pijewski, Waldemar Miksa i Sławomir Biniewicz.
Pierwszy popis zaangażowania radnych w sprawy miasta, dali "Niezależni" podczas październikowej sesji, na którą Krzysztof Urbański, Przewodniczący Rady Miasta, zaprosił przedstawicieli central ZUS i KRUS. Niestety, na to ważne spotkanie przybył tylko Tomasz Pijewski, a pozostałym ani przez myśl nie przeszło, że można podyskutować o rozwoju tych placówek w naszym mieście. Mieli ważniejsze sprawy, bo co tam dla nich, jakaś tam sesja.
Kolejny "popis" nastąpił na sesji listopadowej, na którą radni z klubu "Niezależni" nawet nie raczyli przybyć. Co tam dla nich jakaś tam sesja.
Krzysztof Urbański, Przewodniczący Rady Miasta i Krzysztof Lipiński, Burmistrz Miasta, wystąpili w lokalnych telewizjach i poinformowali mieszkańców miasta o zaistniałej sytuacji.
– Tak nie można traktować wyborców; ci radni składali ślubowanie, a swoją postawą narażają na szwank dobre imię Rady Miasta. Im nie zależy na rozwoju Łęczycy – stwierdzali Przewodniczący i Burmistrz.
To co jednak stało się na sesji 8 kwietnia 2004 roku, zakrawa ze strony radnych "Niezależnych" na kpinę.
Już na początku sesji radny Andrzej Saganiak zaproponował, aby przerwać obrady, ponieważ niektórzy radni zamierzają uczestniczyć w nabożeństwie. Przewodniczący, oczywiście sesji nie przerwał, ale po omówieniu kilku punktów, w tym udzieleniu absolutorium Burmistrzowi, Andrzej Saganiak zgłosił formalny wniosek o przerwanie obrad sesji. Wniosek został odrzucony, ale mimo to radni Andrzej Saganiak, Danuta Domińczak i Józef Chowaniec opuścili salę obrad. Dla nich obrady lokalnego parlamentu są nieważne, a jakie decyzje na nich zapadną, też nie liczą. Demonstracyjnie opuścili salę obrad i już do niej nie powrócili mimo, że obrady Rady Miasta zakończyły się o godzinie 21.
W chwili, gdy salę obrad opuszcza radny Wojciech Wojciechowski, wśród grupy pozostałych na sali, radnych "Niezależnych" trwa poruszenie. Zaczynają kalkulować i przeliczać. Wiedzą, że gdy teraz opuszczą salę obrad, sesja może zostać przerwana, gdyż nie będzie kworum.
Pod jakimś pretekstem wstaje radny Waldemar Miksa i oświadcza, że opuszcza obrady. Krzysztof Urbański zarządza przerwę w obradach. Po przerwie na obradach nie pojawiają się się pozostali radni z klubu "Niezależni": Małgorzata Caban, Tomasz Pijewski i Sławomir Biniewicz. Sądzili, że w ten sposób storpedują obrady a sesja zostanie przerwana, do czego dążyli już od początku posiedzenia.
"Niezależni" przeliczyli się jednak w swoich kalkulacjach, ponieważ na sesję wrócił Wojciech Wojciechowski i obrady były kontynuowane.
"Niezależni" jeszcze raz dali dowód, że dobro Łęczycy jest dla nich niczym, a liczy się tylko deprecjonowanie poczynań Burmistrza i pozostałych radnych.