INTERESUJE NAS TYLKO AWANS DO I LIGI

02.02.2006
autor: UM Łęczyca

Rozmowa z Wiktorem Napiórą, Prezesem HURTAP S.A.

1. Jakie cele postawiono przed trenerem i zawodnikami HURTAPU w II lidze futsala?
Wiktor Napióra – Nie będę ukrywał, że cel jest tylko jeden; wywalczyć awans do I ligi i znaleźć się w gronie najlepszych drużyn w Polsce. Jak na razie jesteśmy na najlepszej drodze, aby ten cel zrealizować. Zajmujemy, po pierwszej rundzie pierwsze miejsce i jestem przekonany, że nie oddamy jej do końca rozgrywek. Zwłaszcza, że już wygraliśmy mecze z ENERGY Ostrowiec Świetokrzyski i MKS Praszka.

2. Jak ocenia Pan I rundę rozgrywek?
W.N. – Prowadzimy w tabeli i to jest najważniejsze. Chciałbym zwrócić uwagę, że prezentowaliśmy nowoczesny futsal, pełen dynamicznych akcji, pięknych bramek. Były zagrania, po których same ręce składały się do oklasków. Trzeba również dodać, że drużyna gra nie tylko widowiskowo, ale także skutecznie. Mecze ze słabszymi zespołami wygrywaliśmy wysoko. Świadczy to o klasie zespołu, który udowadnia, że w meczu ze słabszymi rywalami, potrafi grać skutecznie i z pełnym zaangażowaniem. Nie lekceważmy żadnego rywala, bo w piłce zdarzały się różne dziwne rzeczy, gdy teoretycznie słabszy zespół ogrywał wyżej notowanego. Takich błędów nie popełniamy, chociaż zdarzyła się wpadka w Praszce, gdzie zremisowaliśmy, prowadząc do przerwy 4:2. Drużyna będzie na pewno dobrze przygotowana do rozgrywek i będą tego efekty. Jesteśmy zespołem dobrze wyszkolonym technicznie, ciężka praca na treningach spowoduje, że awans wywalczymy. Ale, w pierwszej lidze, na pewno będziemy musieli poprawić organizację gry. Będziemy mieli na to czas. Czeka nas dużo pracy.

3. Do zespołu wprowadzani są młodzi piłkarze…
W.N. – Niech się ogrywają; przecież kiedyś będą musieli zastąpić starszych kolegów. Na razie zdobywają doświadczenie i mam nadzieję, że już niedługo będą silnymi punktami naszej drużyny. Tacy piłkarze jak Michał Szymczak, Mariusz Wdowiak, Stefan Potocki, czy Marcin Karasiński są utalentowanymi zawodnikami. Czeka ich jednak ogromna praca, aby udowodnić swoją przydatność do zespołu.

4. Reprezentacja Polski powyżej 35 roku życia, zacznie rozgrywać mecze, uczestniczyć w turniejach, a Pan, jej podstawowy zawodnik, dopiero niedawno odrzucił lekarskie kule…
W.N.
– Cztery miesiące temu, podczas treningu w hali, doznałem bardzo poważnej kontuzji. Zerwałem ścięgno krzyżowe. Jeszcze nie tak dawno, po takiej kontuzji zawodnik nie wracał do uprawiania sportu. Dziś jest inaczej. Poddałem się operacji, którą przeprowadził profesor Jarosław Fabiś. Teraz jestem w okresie rehabilitacji, która trwać będzie pół roku. Powoli zaczynam obciążać prawą nogę, ale do pełnej sprawności wrócę dopiero w wakacje.

5. Do pełnej sprawności i oczywiście na boisko…
W.N. – Nie może być inaczej. Gra w reprezentacji Polski z orzełkiem na koszulce, do czegoś mobilizuje. Jestem sportowcem, a ci tak łatwo się nie poddają. Z takich kontuzji, jaka mi się przytrafiła, wyleczyli się Raul z Realu Madryt, Jacek Ziober, więc i ja wrócę do gry.

6. A, dopingować będą Pana i drużynę wierni łęczyccy kibice…
W.N. – Którym chciałem podziękować za doping. Zwłaszcza wtedy, gdy drużyna przeżywa trudne chwile. Wiem, jednak, że na naszych kibiców można liczyć i w imieniu drużyny i swoim własnym, za to im dziękuję.

7. Czekamy na awans…
W.N. Jeszcze kilka meczów i jestem pewien, że zagramy wśród najlepszych w Polsce. Nie powinniśmy już roztrwonić przewagi nad naszymi najbliższymi rywalami.