Górnik ze zmiennym szczęściem

22.09.2003
autor: UM Łęczyca

Przed rozpoczęciem tegorocznego sezonu w łęczyckim Górniku nastąpiła mała rewolucja kadrowa. Odeszło kilku piłkarzy, którzy powinni decydować o obliczu drużyny, ale tego nie czynili. Na ich miejsce dokoptowano nowych zawodników z MKS Kutno, Orła Przęczew, ŁKS. nie od razu ci nowi zawodnicy potrafili znaleźć wspólny język z pozostałymi; nic więc dziwnego, że Górnik gra w typową kratkę.

Pierwszy mecz podopieczni Mirosława Okońskiego wygrali, pokonując na wyjeździe 2:1 Białkę Rawa Mazowiecka. Niestety, w drugim meczu, tym razem na własnym stadionie, górnicy zeszli z boiska pokonani. Przegrali z Omegą Kleszczów 1:2. Następne spotkanie również zakończyło się porażką łęczycan. Ulrgli 0:1 MKP Zgierz. Pechowe było kolejne spotkanie górniczej jedenastki. Po dobrej grze przegrali w Łęczycy 1:2 z liderem IV ligi Ceramiką Paradyż, tracąc bramkę już w przedłużonym czasie gry.

Mało kto natomiast spodziewał się, że „królewscy” pokonają na wyjeździe zawsze silny ŁKS. Dobra gra całego zespołu spowodowała, że łęczycanie pokonali ŁKS 2:1 zdobywając cenne punkty. Zaskoczeniem była natomiast kolejna porażka na własnym boisku, tym razem z Sokołem Aleksandrów. Górnicy znów stracili bramkę w ostatniej minucie przegrywając 1:2.

Zwycięsko zakończyli natomiast górnicy mecz w Działoszynie z tamtejszą Wartą, którą pokonali 2:1.

Wśród łęczyckich kibiców poszła fama, że zawodnicy Górnika lepiej radzą sobie na wyjazdach niż niż na własnym boisku. Coś w tym rzeczywiście jest, skoro aż w trzech meczach łęczycanie stracili punkty na boisku przy Kaliskiej.

Kompleks własnego boiska przełamano w meczu z Ekologiem. Koncertowa gra podopiecznych Mirosława Okońskiego przyniosła efekty bramkowe. Goli w tym meczu górnicy strzelili cztery, a stracili dwa.

Po meczu z Ekologiem wydawało się, że łęczycanie złapali wiatr w żagle. Nic z tego. W Bełchatowie natrafili na drugą drużynę GKS naszpikowaną piłkarzami występującymi na co dzień w zespole drugoligowym i zeszli pokonani 2:1.

– Drużyna gra coraz lepiej. To efekt dobrego przygotowania do sezonu. Nie mamy jednak szczęścia. Kilka meczów powinniśmy wygrać a co najmniej zremisować. Traciliśmy bramki w ostatnich minutach, nie potrafiliśmy wykorzystać kilku rzutów karnych. Mam nadzieję, że pech wreszcie się skończył – mówi Iwona Smardz – Laskowska, prezes łęczyckiego Górnika.